Ta strona używa Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - przeczytaj naszą politykę prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.AKCEPTUJĘ
Ksiądz Boguchwał Tuora (4 I 1902 – 2 IV 1950)
z dnia: 2026-04-02
W 76. rocznicę śmierci duchownego.
W latach 50-tych XX wieku prześladowano wielu księży. Jednym z nich był ks. Boguchwał Tuora, proboszcz parafii w Poczesnej. Mimo przesłuchań i szykan, krytykował w kazaniach ówczesną władzę i ustrój komunistyczny. Nocą z 2 na 3 kwietnia 1950 r. zapłacił za to najwyższą cenę – został w bestialski sposób zamordowany.
Droga do kapłaństwa, droga do Poczesnej
Boguchwał Tuora urodził się 4 stycznia 1902 r. w Częstochowie, jako pierwsze dziecko Władysława i Florentyny z domu Wasik. Rodzice pochodzili z parafii Nakło, w której 27 stycznia 1901 r., wzięli ślub. Boguchwał miał troje rodzeństwa: Aleksandra urodzonego w 1903 r., Tadeusza Leszka urodzonego w 1909 r. oraz siostrę Władysławę urodzoną w 1906 r.
Boguchwał wychowywał się w rodzinie górniczej – Jego ojciec pracował w kopalni „Kazimierz”, a matka – tradycyjnie, jak w tamtych czasach - wychowywała dzieci i prowadziła dom. Po ukończeniu szkoły powszechnej Boguchwał kontynuował naukę w ośmioklasowym Gimnazjum Realnym z dodatkową łaciną. Było to w osadzie Granica (w 1925 r. zmieniono nazwę na Maczki, od 1975 r. dzielnica Sosnowca). We wrześniu 1921 r. Boguchwał Tuora wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach, po ukończeniu, którego - na Jasnej Górze, z rąk biskupa częstochowskiego ks. dra Teodora Kubiny- przyjął święcenia kapłańskie. Było to w czerwcu 1927 r. W tym samym czasie świecenia przyjął również - późniejszy błogosławiony – ks. Ludwikiem Rochem Gietyngierem. W tym samym miesiącu ks. Tuorazostał skierowany „na wikariat”, do parafii pw. św. Mikołaja BM w Kromołowie (dzielnica Zawiercia). W październiku 1927 r. przeniesiono Go do Wielunia, gdzie powierzono Mu stanowisko kapelana klasztoru Sióstr Bernardynek oraz prefekta do nauczania religii w szkołach powszechnych. Przez kolejne lata pracował jako wikariusz w parafiach w Koziegłowach, Sosnowcu, Rząśni i Galewicach. W czasie okupacji niemieckiej ks. Tuora był kilkukrotnie aresztowany jako zakładnik, a od 12 maja 1941 r. musiał się ukrywać.
We wrześniu 1941 r., po śmierci ówczesnego proboszcza parafii św. Jana Chrzciciela w Poczesnej - ks. Józefa Kozakowskiego, ks. Tuora został jej administratorem. Siedem lat później, w 1948 r. – proboszczem. Podczas II Wojny Światowej, kościół parafialny i plebania zostały zbombardowane. Plebanię zniszczył także pożar. Staraniem proboszcza Tuory, w 1949 r. wyremontowano i pomalowano kościół oraz częściowo odbudowano plebanię. Należy szczególnie podkreślić, że w trudnym okresie terroru komunistycznego ks. Boguchwał pozostawał bardzo życzliwy i pomocny dla parafian, czym zyskał ich szacunek.
Igranie z ogniem
Nastał rok 1950, okres ideologicznej walki z Bogiem i Kościołem. Już wcześniej prześladowano, nachodzono, przesłuchiwano i szykanowano księdza Tuorę, odbierano pieniądze z „ofiar” i „kolędy”. Cel był jeden – miał się bać i opuścić swoją parafię. On jednak pozostał i zorganizował pierwsze po wojnie misje święte – trwały trzy dni i zgromadziły tłumy parafian. Głównym rekolekcjonistą był ojciec Ludwik Broda (pallotyn, ksiądz, profesor seminarium). W swoich naukach misjonarze poruszali także kwestie wolności, co w tamtym okresie było niczym „igranie z ogniem”.
Ks. Marian Wojtasik (ówczesny wikariusz w parafii w Koziegłówkach), który w Niedzielę Palmową 1950 r. pomagał przy spowiedzi, wspominał, że „w kościele panowała wyjątkowa atmosfera, dzieci przyprowadzały rodziców do spowiedzi, wielu parafian przyjęło sakramenty święte”. Ks. Tuora nie krył radości, że misje przyniosły oczekiwane owoce. Miał powiedzieć do wiernych: „nie dadzą nam komuniści rady, wymyka im się »rząd dusz«”.Dlatego prośba misjonarza na zakończenie misji o modlitwę o zdrowie dla proboszcza mogła się wtedy wydawać dziwna. Swoje znaczenie i wymowę miała też długa wieczorna modlitwa ks. Tuory pod krzyżem misyjnym. Proboszcz, świadomy tego, że jego życie jest zagrożone, postanowił jednak pozostać w parafii. Po zakończonych misjach, misjonarze oraz księża spowiednicy zostali zaproszeni na plebanię na obiad. Po obiedzie wyjechali. Na plebani przebywało wówczas więcej osób niż zwykle: z Sosnowca przyjechała znajoma ks. Proboszcza - Zofia Zielińska, która wraz córką Krystyną pomagała w kuchni.W pewnym momencie ks. Tuora poprosił, aby wszystkie osoby opuściły parafię - jak gdyby coś przeczuwał. Jednak najbliżsi współpracownicy zdecydowali się pozostać ze swoim Proboszczem. Ks. Wojtasik zeznawał potem, że gdy wracał do swojej macierzystej parafii i czekał na autobus do Koziegłówek, „w oczy rzucała się jakaś dziwna pustka, nigdzie nie było widać mieszkańców tylko kilku mężczyzn, którzy wyglądali jakby czegoś pilnowali”.
Mord na plebani
Rankiem 3 kwietnia 1950 r., w poniedziałek rozpoczynający Wielki Tydzień, parafię sparaliżowała tragiczna wiadomość, przekazywana z domu do domu: w nocy z 2 na 3 kwietnia 1950 r. na plebani w Poczesnej zamordowano - przez uduszenie- ks. Boguchwała Tuorę i jego czworo współpracowników. Męczeńską śmiercią wraz z proboszczem zginęli: Józef Dzieża – lat57 (pracował w stajni przy koniach); Władysław Lompa – lat 40 (pomagał w gospodarstwie); Władysława Szczepańska – lat 37 (gospodyni) oraz Zofia Zielińska lat 50. Nadzwyczaj szybko, bo już we wtorek 4 kwietnia 1950 r., Prokuratura Powiatowa w Częstochowie zawiadomiła parafię oraz miejscowy posterunek Milicji Obywatelskiej w Poczesnej, że zezwala na pochowanie zwłok zamordowanych. Ks. Wojtasik, który uczestniczył także we mszy pogrzebowej wspominał później, że „panowała przygnębiająca cisza.Było bardzo dużo ludzi. Nic mi nie wiadomo, żeby w czasie kazań ks. Tuora krytykował władze. Natomiast na pewno głośno mówiono, że była to zemsta za udane misjewczasie, których wielu mieszkańców dawno nieobecnych w kościele nawróciło się”.
Ksiądz celebrans w czasie pogrzebu miał powiedzieć znamienne słowa: „Morderco, ty tutaj jesteś! O gdybym wiedział, kto, upadłbym przed tobą na kolana!”.
Pogrzeb ks. Boguchwała Tuory i jego trojga współpracowników odbył się w środę 5 kwietnia 1950 r. na cmentarzu parafialnym w Zawodziu, gromadząc wielu kapłanów oraz rzesze ludzi, także spoza parafii. Według relacji starszych parafian, takich tłumów Poczesna nie widziała, bo obecni na cmentarzu ludzie siedzieli nawet na drzewach. Pogrzeb Zofii Zielińskiej odbył się natomiast w Wielki Czwartek 6 kwietnia 1950 r. w macierzystej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu.
W latach 1950-1952 komuniści w sprawie zabójstwa w Poczesnej prowadzili „wnikliwe i skuteczne” śledztwo i to na najwyższym szczeblu! W aktach śledztwa widnieją, bowiem podpisy ppłk Heleny Wolińskiej, stalinowskiej prokurator, zwanej „potworem w mundurze”, z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie! Szybko „wytypowano” kilku sprawców, a następnie postawiono im zarzuty karne.
Zbrodnia została przypisana jednemu człowiekowi o nazwisku Omasta – taka jest „oficjalna” wersja do dnia dzisiejszego. Wśród mieszkańców Poczesnej panuje jednak przekonanie, że winnymi byli ci, którzy dokonali morderstwa, jak i ci, którzy o nim zdecydowali - czyli przedstawiciele ówczesnej władzy. To oni dali mordercom złudne poczucie bezkarności. To oni sfingowali śledztwo. Miejscowi zwolennicy ustroju komunistycznego, którzy uczestniczyli w przygotowaniach do zbrodni, w pewnym momencie prawdopodobnie zdali sobie sprawę, w czym biorą udział. Nie wiadomo czy ruszyło ich sumienie, czy z jakichś innych powodów, ale w tajemnicy i wielkim strachu o swoje życie, różnymi sposobami informowali ks. Boguchwała Tuorę o planowanej zbrodni.
Czy można było uniknąć tragedii? Tak, mógł, gdyby wówczas wyjechał z parafii. Świadomie jednak pozostał na plebani ze swoimi współpracownikami. Być może wszyscy zakładali, że gdy będą razem, to nic złego im się nie stanie...
Pomimo śledztwa prowadzonego przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach w latach 2002-2003, okoliczności śmierci pozostają wciąż niewyjaśnione. Wszyscy zamieszani pośrednio i bezpośrednio w zabójstwo są już na Sądzie Ostatecznym. Naszym moralnym obowiązkiem jest pamiętać o tym niezłomnym, szanowanym Kapłanie i dobrym człowieku, który dobrze przysłużył się Bogu, Kościołowi i swoim parafianom. Należy też przekazywać tę historię kolejnym pokoleniom.
Szerzej o życiu ks. Boguchwała Tuory i tragicznych wydarzeniach sprzed 75 lat można przeczytać w artykule mojego autorstwa pt. Godnie trwał przy Bogu. Ksiądz Boguchwał Tuora (4 I 1902 – 2 IV 1950). Artykuł ten ukazał się w publikacji „Częstochowskie Kościoły wobec systemów totalitarnych 1939–1989 Katowice–Warszawa 2023”. Książkę można wypożyczyć w Bibliotece Publicznej w Poczesnej.
Dorota Czech
I We wsi Poczesnej, już wczesnym rankiem Jeszcze słońce nie wschodzi, a wieść okrutna O strasznej zbrodni, jak błyskawica się rozchodzi … II Kapłan miejscowy zamordowany I innych osób też wiele Zbrodnia ta stała się przy skromnym, wiejskim kościele … III Tłumy się zbiegły, patrzą ze zgrozą, kim jest ów morderca Kto mógł wychować zdziczałą bestię, tak bez sumienia, bez serca … IV Trumny wzniesione wśród wieńców kwiecie Kapłani rzewnie requiem głoszą Dzwony na wieży, po raz ostatni, żałobne jęki w niebiosa wznoszą … V Orszak kapłanów w smutnym pochodzie, Ludzie się wiernie gromadzą Smutny ten widok, gdy szereg trumien bramą cmentarną prowadzą … VI A ty zbrodniarzu, czy ty to widzisz Czy cię sumienie nie wzruszy? Wspomnij, że kres twój kiedyś nadejdzie, wspomnij na los swej duszy … VII Biedna ty matko, jeśli ty żyjesz, patrzysz, kim jest twój synek miły Pociecha przez ciebie wychowana powiększa cmentarne mogiły ...